poniedziałek, 28 października 2013

Odmieniać czy nie? - dylematy z nazwiskami

Niejednokrotnie pisząc opinię logopedyczną, wypisując zaświadczenia, dyplomy czy wpisując nazwisko ucznia w dzienniku w innym przypadku niż mianownik (np. zajęcia korekcyjno - kompensacyjne z....) miałam dylematy związane z odmianą nazwisk. I nie był to dylemat pt. "Jak to odmienić", bo to wydawało się być jasne, ale czy w ogóle odmieniać. Sama jestem zwolennikiem odmieniania, ale spotyka się to z obrazą rodziców (w przypadku nazwisk pospolitych z kategorii Ręka czy Ucho) i zdziwieniem pozostałych, w tym nauczycieli, także polonistów.
Zdarzyła mi się nawet dyskusja z bardziej doświadczoną nauczycielką na temat odmiany nazwisk francuskich. Ja czytałam książki Alberta Camusa, ona - Camus. 

Zdziwienie wywołałam odmienieniem w dzienniku nazwiska zakończonego na - o (kategoria nazwisk typu: Mleczko, Kołotko, Kopytko, Kościuszko, Lato itd...). Odmieniałam nazwisko ucznia tak samo jak zrobiłabym to w przypadku wymienionych wyżej, tj. nie ma Mleczki, Kołotki, Kopytki, Koścuszki, Laty, idę z Mleczką, Kołotką, Kopytką, Kościuszką, Latą. I dziwnie czułam się z ową odmianą, zastanawiając się, czy sami rodzice owego dziecka potrafią swoje nazwisko odmienić, skoro nie robią tego nauczyciele poloniści.

Wypisując dyplomy, układałam tekst w taki sposób, by imię i nazwsko dziecka było, na wszelki wypadek, w mianowniku. Inni nauczyciele nawet nazwiska kobiet zakończone na "a" pozostawiali bez odmiany. Sama w takiej formie dostałam kilka dyplomów będąc w szkole podstawowej, a miałam wówczas w nazwisku pospolitą roślinę z "a" na końcu. Bardzo nie lubiłam, kiedy ktoś mojego nazwiska nie odmieniał.

Wątpliwości dotyczące celowości odmiany nazwisk mam dalej, ale na urlopie rodzicielskim są nieco uciszone;)

Na koniec jeszcze - dla zainteresowanych:

O odmianie nazwisk przeczytaj np. tu albo tu.

Polecam też wypowiedź profesora Miodka:

A Wy odmieniacie?

........................................................................................................................................

Dopisek z 29 października 2013 roku: Przeczytałam wypowiedź jakiejś osoby w Internecie, powołującej się na profesora Bańkę, że jeśli nazwisko zakończone na -o poprzedzone jest odmienionym imieniem bądź tytułem, można wówczas tego nazwiska nie odmieniać. Zdziwiona, zajrzałam do tego, co akurat miałam w domu, tj. "Słownika Ojczyzny Polszczyzny" pod redakcją profesora Miodka, a tam przeczytałam: "Długopis odmówiłby mi posłuszeństwa, gdybym chciał posłużyć się taką (nieodmienioną - przyp. mój) formą!" (s. 64). I tego się trzymam;)

............................................................................................................................................
Dopisek z 24 kwietnia 2014 roku: Z wywiadu z profesorem Miodkiem:
Genialny matematyk i świetny aforysta Hugo Steinhaus powiedział takim, którzy nie życzyli sobie odmieniania ich nazwiska: "Pan jest właścicielem swojego nazwiska tylko w mianowniku liczby pojedynczej. Pozostałymi przypadkami rządzi gramatyka!”

Źródło:/ https://www.facebook.com/notes/słownik-polskopolski/prof-miodek-nazwiska-trzeba-odmieniać/742023829161676

2 komentarze:

  1. Odmieniamy :) Ku - niestety - wielkiemu zdziwieniu innych. Najwięcej kłopotu pojawia się przy "hurtowym" odmienianiu nazwisk, np. podczas wypisywania zaproszeń ślubnych;) ile się wtedy trzeba namęczyć, żeby przekonać innych o słuszności takiego, a nie innego zapisu ;) Oczywiście każdy ma na ten temat swoją teorię - że nie wypada, że obraźliwe, że w oficjalnych tekstach nie wolno, że "nienormalnie" brzmi, itd. Szkoda też, że niektórzy poloniści również mają z tym kłopot, ale spotkałam się z wieloma podobnymi teoriami od nauczycieli - np. że wziąć należy czytać jako "wziąść", bo przecież wiele wyrazów piszemy inaczej, a fonetycznie czytamy inaczej. Ręce opadają ;)) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Od razu mi lepiej, że nie jestem sama:)

      Usuń