niedziela, 18 stycznia 2015

"Jakie zwierzę wydaje dźwięk?", czyli znowu czepiam się zabawek

Niezwykle denerwujące jest, kiedy ktoś — chcąc być superpoprawnym — wymawia słowa tak, jak się je zapisuje. Na "proszeł" przechodzą mnie ciary po plecach. Myślałam, że nie ma nic gorszego, dopóki nie usłyszałam tego: 



Jak oceniacie wymowę lektora, który użyczył głosu zabawce z kategorii tzw. edukacyjnych? Jeśli nie macie zastrzeżeń, to ... niedobrze:)

wtorek, 6 stycznia 2015

Siedem śledzi w sianie siedzi, czyli utrwalanie głosek ciszących


Z wymyśleniem materiału wyrazowego do utrwalania poszczególnych głosek zwykle nie ma problemu. Gorzej z dłuższymi tworami. Siedząc na szkoleniu, zgotowanym przez pracodawcę, z wypalenia zawodowego, w ramach przeciwdziałania owemu zjawisku, zaczęłam pisać. Celem było wymyślenie zdań i rymowanek do utrwalania głosek ciszących. Materiału nie ma dużo — przerwałam pisanie w momencie, kiedy uświadomiłam sobie, że pani prowadząca mówi całkiem sensownie;)

[ś]

Zdania:

Siedem śledzi w sianie siedzi.
Siedem śmiałków śmiało się huśta.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Do czego mogą się logopedzie przydać stare zakrętki?

Mojemu Kacprowi udzieliło się zbieractwo. Zainspirowany programem Art Attack radzi przy próbach wyrzucenia różnych rzeczy: "Zostawmy to, jeszcze coś z tego zrobimy." Dzisiaj przekonałam się, że nawet stare zakrętki mogą okazać się przydatne matce-logopedce. A było to tak: Siedziałam na podłodze z Kacprem. Między nami leżały sylaby, które chciałam z nim utrwalić. Niespodziewanie zrodził mi się pomysł na grę. Sylaby (zalaminowane kartki) włożyłam do zakrętek od słoików. Co z tego wynikło?

piątek, 2 stycznia 2015

O tym, jak polski afaktyk uczy się budować pytania przez inwersję, czyli recenzja podręcznika "Terapia afazji"

Jest bardzo mało praktycznych pomocy do terapii logopedycznej dla dorosłych. Korzystanie z zasobów dziecięcych jest kiepskim pomysłem, no chyba że pacjent ma poczucie humoru i dystans do siebie. Ucieszyłam się, kiedy koleżanka skserowała dla mnie fragmenty książki dedykowanej logopedom, pracującym z afatykami. Przełożona z języka angielskiego pozycja przeszła korektę oraz redakcję merytoryczną osoby o znanym logopedom nazwisku. Wydanie zawdzięczamy Polskiej Fundacji Zaburzeń Mowy (nic o niej nie wiem, ale nazwa brzmi poważnie). Jedynie rok wydania — 1994 — można potraktować (chociaż czy ja wiem?) jako usprawiedliwienie moich dalszych zastrzeżeń. W przedmowie redaktor merytoryczny wspomina o dokonaniu "wstępnej adaptacji" metody angielskiej, by po chwili wyrazić swoje zadowolenie z oddania owej pozycji do rąk "terapeutom mowy". Pytanie: po co wydawać coś, co tylko "wstępnie" zostało zaadaptowane? Podręcznik nazwany jest wyjątkowym z uwagi na swoje przeznaczenie (dorośli, a nie dzieci). Przedmowa kończy się deklaracją wdzięczności za "wszelkie uwagi". Ano, proszę bardzo!

czwartek, 1 stycznia 2015

5 ważnych a pomijanych czynników, warunkujących opanowanie mowy bądź temu sprzyjających

Przeczytałam kilkanaście artykułów, zamieszczonych na różnych blogach, na temat tego, jak można wpłynąć na rozwój mowy swojego dziecka. Wszystkie wspominały o czytaniu książeczek, nazywaniu przedmiotów, którymi dziecko się zainteresowało, nazywaniu tego, co dziecko robi i takie tam oczywistości. Od siebie dorzucę pięć ważnych a pomijanych czynników, warunkujących opanowanie mowy bądź temu sprzyjających.

1. Dziecko do mówienia musi mieć motywację.

Nie mówi się dla przyjemności (choć teoretycznie można), ale po to, by coś osiągnąć. Słowami przekazujemy intencję komunikacyjną. Dzieci, dla których mówienie nie ma sensu, które nie czują jej wartości — mówić nie będą. Ważne jest zatem wspieranie komunikacji, nie samej mowy.

wtorek, 30 grudnia 2014

Pytanie do nauczycieli wychowania wczesnoszkolnego

Podział słów na głoski jest sprawą trudną i powinni się ze mną zgodzić poloniści i logopedzi, którzy musieli zaliczyć na studiach transkrypcję (chyba najczęściej w AS — slawistycznym alfabecie fonetycznym). Warto podkreślić, że nawet językoznawcy nie zgadzają się ze sobą nawet odnośnie podziału głosek polskich! Moje pytanie kieruję do nauczycieli wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego.

środa, 17 grudnia 2014

Przychodzi baba do lekarza... To niestety nie będzie dowcip.

Przychodzi baba do lekarza.

— Panie doktorze, proszę mnie leczyć.
— Dobrze, dobrze. To ja panią zbadam.
— Ależ, nie, nie! Ja już zostałam zbadana przez pana doktora Jajeczkę.
— No tak, ale skoro ja mam panią leczyć, to też muszę się zapoznać z historią choroby, zlecić ewentualnie dodatkowe badania...
— Oj, nie, nie! Pan Jajeczko postawił diagnozę i on mnie zna, wszystkie moje choroby i niedomagania i on panu napisze, jakie mi trzeba zapisać leki.
— Och! Rozumiem, że nie chce mnie pani dopuścić do procesu diagnozy...
— No tak! Przecież mnie pan nie zna. A pan Jajeczko zna mnie już dwa lata i on dobrze wie, jakich mi trzeba leków. I ja chcę, żeby mi je pan przepisał, ja tu będę zaglądać regularnie i będę sprawdzać, czy aby na pewno wszystkie nazwy zgadzają się z tym, co tam pan Jajeczko zapisał. No i chciałabym, żeby pan przynajmniej raz w tygodniu jeździł na konsultacje do pana Jajeczki, bo on będzie sprawdzał, czy pan umie leczyć. I od tego warunku nie odstąpię!

piątek, 12 grudnia 2014

Klasyfikacja rodziców, których dzieci uczęszczają na terapie, w tym do logopedy


Będzie stereotypowo, złośliwie, z przymrużeniem oka. Osobom emocjonalnie związanym z tematem, tj. rodzicom, czytanie postu się odradza, by zapobiec ewentualnym skutkom niepożądanym (złość, niezgoda, oburzenie, niepokój, niedowierzanie — właściwe podkreślić, ewentualnie dopisać) i tym samym uchronić autora postu od wdawania się w niepotrzebne nikomu dyskusje.

 Oto sześć najbardziej charakterystycznych typów rodziców, których dzieci uczęszczają na terapie, w tym do logopedy.

1. Rodzice dzieci z autyzmem 

Zdeterminowani, konsekwentni, oczytani we wszelkich zdobytych publikacjach na temat autyzmu, pewni siebie, ale też podatni na manipulację. Jeśli na ich drodze stanie jakiś guru z kategorii "uleczę-wasze-dziecko-tylko-odrzućcie wszystkie leki" — polecą za nim, by "dla dobra dziecka" (taki zwrot dokładany do każdego zdania), poświęcając swoje zdrowie, karierę, życie osobiste, ogólnie mówiąc: życie, walczyć o jego (dziecka) przyszłość. Co zastanawiające nie interesują ich inne terapie, metody, rozwiązania, a nie mając kompetencji, by obiektywnie ocenić proponowane im przez owego guru-terapeutę zalecenia, zdają się na swoją intuicję, padając często ofiarą marketingowych zagrywek.

niedziela, 23 listopada 2014

Alternatywna sylabowa metoda nauki czytania. cz.3

Zgodnie z autorskim pomysłem na naukę czytania uczę czytać osobiste dziecko. Mieliśmy długą przerwę w związku w moim powrotem do pracy po urlopie macierzyńskim (luty). Teraz postanowiłam się zmobilizować i nagrałam nasze czytanie. Po wprowadzeniu kilku sylab otwartych z samogłoską a przeszliśmy do odczytywania dwusylabowych wyrazów, składających się z poznanych sylab (etap: wyrazy składające się z dwóch sylab otwartych z samogłoską a).

Jak nam idzie? Obejrzyj filmik:




Pacynka od Moowi.pl.